wtorek, 27 listopada 2007
poniedziałek, 26 listopada 2007
offoludek
cz. 2
Lecąc obserwował wszechświat. Był taki piękny! Gwiazdy, komety, pulsary tak pięknie świeciły! Niewyobrażalne bogactwo jasności zadziwiło go ale i dało szczęście (...) Zobaczył Ziemię i pomyślał, że jest bardzo piękna.
cz. 3
Wylądował na pustyni. Wysiadł i rozejrzał się. Niekończące się wydmy, błękitne niebo i słońce. Pomyślał, że musi tu być cudownie. Ruszył w drogę. Od tej chwili rozpoczęła się jego wędrówka po Ziemi.
Lecąc obserwował wszechświat. Był taki piękny! Gwiazdy, komety, pulsary tak pięknie świeciły! Niewyobrażalne bogactwo jasności zadziwiło go ale i dało szczęście (...) Zobaczył Ziemię i pomyślał, że jest bardzo piękna.
cz. 3
Wylądował na pustyni. Wysiadł i rozejrzał się. Niekończące się wydmy, błękitne niebo i słońce. Pomyślał, że musi tu być cudownie. Ruszył w drogę. Od tej chwili rozpoczęła się jego wędrówka po Ziemi.
opowiesc o offoludku _ pure original
Pewnego dnia na odległej gwieździe wstało słońce. Wraz z nim obudzili się jej mieszkańcy. Byli ludźmi tak, jak i my, lecz żyli w zupełnie innym świecie niż my. A dziś nadszedł dla nich wielki dzień. Jeden z nich miał wyruszyć w daleką podróż, aż na Ziemię bo już od dawna wiedziano, że tam ludzie mają większą wiedzę od mieszkańców gwiazdy. Wierzono, że są mądrzejsi i tworzą fascynujące rzeczy. Celem wybrańca było ich poznać, zaprzyjaźnić się i nuaczyć się.
Wyruszył w podróż.
Wyruszył w podróż.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
